RSS
poniedziałek, 29 czerwca 2009
Pełnoziarnisty makaron z sosem

rthgr

Moja propozycja w akcji "Zdrowie na talerzu" świetny obiad, choć zdjęcie brzydkie, ah te paskudne światło.

Naprawdę smaczny posiłek, i choć kalafior tu pasuje pośrednio, ja jestem osobą, która nie pogardzi żadnym warzywkiem. :) nie podaje proporcji, bo to zależy od upodobań i porcji, u mnie oczywiście na oko. U mnie miałbyć sos z warzywami, ale wyszły warzywa z sosem, a więc nazwałam to leczem.

 

Przepisu brak - całkowita dowolność, ważne żeby ugotować pełnoziarnisty makaron, udusić dowolne mięsko, dodać dowolne warzywa, i zrobić podstawowy sos pomidorowy (każdy chyba ma swój sprawdzony przepis) ja bazuję na wodzie z kostką rosołową, do którego dodaje koncentrat pomidorowy, i trochę mąki rozrobionej z zimną wodą dla zgęstnienia.

Do naszego dowolnego sosiku wrzucamy warzywa, według mnie, ważne by zachować proporcje - sosu mało a warzyw wręcz przeciwnie :) zamieszamy, podgotujemy, doprawimy do smaku i porywamy w otchłań żołądka.

http://jedzzdrowo.mserwis.pl/blog/wordpress-2.7-pl/st/zdrowienatalerzu.jpg”/>

16:21, latagal
Link Komentarze (3) »
środa, 24 czerwca 2009
Kołacz z jagodami i kruszonką

dfs

Hmmm... jeszcze słowiańsko.. miał być kołacz, miał przypominać kołacz i pachnieć wanilią.

Długo szukałam przepisu, znalazłam jakiś dziwny w internecie i jeszcze dziwniejszy w książce kucharskiej z 1830 roku... (na 30 jaj:O)

Ten o to, znalazłam na stronie mojeciasto.pl Gdzie niejaka Helcia, zapewniła, że jest bardzo proste i bardzo smaczne, nie musiałam się długo zastanawiać, w dodatku, że było przepełnione jagodami.

A drożdżowe.. hmmm... zawsze zastanawiałam się czemu wszyscy je tak zachwalają, smaczne, ale bez rewelacji, nigdy za nim tak bardzo nie przepadałam. A to? Przekroiłam i spróbowałam i się zakochałam, bo wcale nie było ani wysokie (taki drożdżowy placek) ani puchate, tylko sycące i mięsiste, cieplutkie ciasto obciekające jeszcze gorącymi jagodami... mniam! myślałam, że zaczynam rozumieć co inni tak naprawdę widzą takiego w drożdżowym, że je tak lubią. Dopiero jak wystygło a ja zjadłam 1/4 blachy, zorientowałam się, że to zakalec ;D Wątpliwości dlaczego mi smakowało, zostały rozwiane :D Tak więc nie wiem czy polecać, chyba mogę. Mi bardzo smakowało, a zakalec pewnie dlatego, że z drożdżowym dopiero uczę się obchodzić, i za bardzo mnie ono nie lubi, nie lubi wyrastać, nie lubi się gnieść...ah... jaka ja jestem cierpliwa:)

 


Składniki na drożdżowy placek -"kołacz":

Na ciasto:

400g mąki
30g drożdży
70g cukru

¼ l mleka

1 szczypta soli
70g
margaryny

1 jajko

Nadzienie:

1 l jagód (ja dałam na oko, dużo, tak aby równomiernie pokryć całą blachę)

Na kruszonkę: (wychodzi jej naprawdę dużo, choć w jagódki się jakby wtapia, choć drobna-pyszna)

100g margaryny

100g cukru
175g mąki.

 

Przepis cytuję:

"Mąkę przesiać do miski. Drożdże rozpuścić w letnim mleku, dodajemy do roztworu 1 łyżeczkę cukru i 2 łyżki mąki. Odstawić do ciepłego miejsca na 15min.W mące zrobić dołek do którego wlewamy roztwór. Dodajemy resztę składników, następnie całość dokładnie zagnieść na stolnicy. Ciasto należy przykryć i odstawić w ciepłe miejsce i czekać aż zwiększy swą objętość. Następnie ciasto jeszcze raz wygniatamy i rozwałkujemy na blasze posmarowanej tłuszczem. Jagody należy ułożyć na cieście. Wszystkie składniki na posypkę i nałożyć na ciasto. Piekarnik rozgrzać do temperatury 225 stopni. Piec ok 25 minut."

 

 

nhg


Rozkrojonego nie pokażę, bo się wstydzę :D Dodam, że moim pewnym błędem, były zapewne mrożone jagody, które nie dokońca się rozmroziły i piekarnik który kilkakrotnie uchylałam, a po wyjęciu ciasta z gorącego odrazu powędrował na zimny parapet okna, aby pozować. Choć nie wiem czy to ma jakieś znaczenie :P


23:21, latagal
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 22 czerwca 2009
Pierogoluski z truskawkami

dtg

Tak naprawdę, nie mam pojęcia czym są pierogoluski. Pyzy to to niesą, knedle też nie, pierogów nie przypominają, a z kluskami chyba nie można ich nazwać. A więc powstały pierogoluski, z nazwy pierogów i klusek. Najprostsza i jedna z nasmaczniejszych rzeczy na świecie. Chociaż może to ma jakąś mi nieznaną nazwę?

 

Sezon Truskawkowy 2009


Ciasto na pierogi:

a konkretniej woda i mąka - przygotowanie tak samo jak w poprzednim przepisie.

Zostało mi ostatnio z tamtych smacznych pierogów, w zasadzie farsz też mi został :) ale te dorodne, ogromne i krwiste truskawki, znokałtowały końcówkę kaszowego farszu. odrywałam kawałeczki cieniutkiego ciasta i owijałam nimi truskawki. Wrzucałam na wrzątek na 3 minuty, i to co wyjmowałam przeszło moje oczekiwania, jak pierogi z truskawkami, które jadłam 2 razy w życiu, w tym raz z mrożonki.

Polane musem truskawkowym, truskawek i cukru, oraz jogurtem naturalnym i przybrane świerzymi truskawkami, były obłędne. Zdecydowanie przepis typu -"jedz aż Ci pęknie brzuch".

ew

 

10:54, latagal
Link Komentarze (5) »
niedziela, 21 czerwca 2009
Pierogi z kaszą gryczaną

"Kto na sobótce nie będzie,
Główka go boleć wciąż będzie."

Nazwa sobótki nie była powszechną w Polsce. Lud np. mazowiecki i podlaski, nad Narwią i Bugiem zamieszkały, obrzęd ten znal tylko pod mianem "Kupalnocki".

A ja mieszkam w Sobótce, wczoraj jak co roku rozpoczęły się "Dni Słowian"... paradowałam przebrana za słowiankę po mieście z wielką flagą za Słowiańską orkiestrą... wszystkie występy ludowe, przedstawienia (na które niestety się nie załapałam), koncerty i warsztaty wypadły w tym roku gorzej niż w poprzednim, ale nie jest źle. Choć nie było tych cudownych drewnianych domków w którym sprzedawano i podawano słowiańskie potrawy, ah. A tak chciałam się załapać i znaleźć inspiracje :) No cóż poradziłam sobie bez tego...

Nie mając kompletnie pomysłu na potrawę, w piątek wieczorem, wyczarowałam swoje pierwsze w życiu w pełni samodzielne pierogi :) nie, nie, nie ruskie, nie z truskawkami, bardziej słowiańskie, choć tak naprawę nie wiem czy słowiańskie, ale w końcu.... z kaszą!

Tylko raz takich kosztowałam kilka lat temu, pamiętałam jak bardzo mi smakowały... a więc wzięłam się do roboty.

jkjk

 

Ciasto na pierogi:

-Mąka

-Wrząca woda

-Szczypta soli


Sól z mąką wsypać/przesiać do miski, podlewać wrzącą wodą i zagniatąć, najlepiej zacząć łyżką, żeby się nie poparzyć, stworzyć elastyczne ciasto, ale nie lepkie. Co do wody, myślę, że to zależy od mąki, ja proponuje spróbować zacząć na 0,5 kg mąki jakieś 2/3 szklanki jak będzie mało dolewać jeszcze po troszku, a jak nalało by się zadużo, dosypać mąki.

Cienko rozwałkować i wykrawać szklanką krążki.

Farsz: (Lepiej przygotować przed ciastem)

proporcja jest taka:

- woreczek kaszy gryczanej

-1. średnia cebula

-Kopiasta łyżka masła

-Trochę oleju

-Pare łyżek wody

-Sól

-Ew. pieprz.

Kaszę zagotować. W tym samym czasie, usmażyć cebulkę na oleju. Gdy kasza się zagotuje, a cebulka będzie złota, zdjąć cebule z ognia, poczekać chwilę aż olej przestygnie, dodać do patelni z 5 łyżek wody. Wysypać kaszę i podduszać, woda szybko powinna wyparować, albo wsiąknąć, w każdym badź razie zniknąć :D Dodać masło, zamieszać, aż wsiąknie w kaszę. Posolić do smaku, ja posoliłam dość sporo, ewentualnie dopieprzyć jak ktoś lubi, ja obyłam się bez.

Na dużą ilość pierogów starczy gdy zrobimy farsz z proporcji x 2

Ulepione pierogi wrzucać na gotującą się osoloną wodę, delikatnie zamieszać, aby nie przykleiły się do dna, gotować do ugotowania :) na oko, aby się nie rozgotowały, i aby ciasto nie było twarde... ok 2-3 minut od wypłynięcia na powierzchnie.

Na wierzch naszykować cebulkę, lub/i skwarki. Na talerzu jeszcze dosalałam :) Podawać z niczym, albo z czym kto lubi, u mnie zasmażana kapustka.

kji

I o to mój kolejny nie zrozumiały przepis, jednak zapewniam - przesmaczny :)

13:03, latagal
Link Komentarze (2) »
sobota, 13 czerwca 2009
Dymek z pianą i truskawkami

 

dymek

Mój pierwszy udział w jakiejś akcji... - Weekendowa Cukiernia.

Zanim skończy się sezon truskawkowy bardzo chciałam upiec coś tak porządnie truskawkowego, no i zawitałam na bloga Edysi, gdzie przepis omotał mnie samą nazwą. Moje ciacho wygląda jak najzwyklejszy pleśniak- skubaniec. Co prawda pleśniaka nigdy nie piekłam, mimo, że w smaku go ubóstwiam. To jest jednak mało pleśniakowe ciasto, nie ma tu tej przegryzajacej kwasowości owoców jaką dają np. porzeczki czy dżem morelowy. A zamiast zwykłej malutkiej piany z białek, jest spora krucha słodka beza. Bynajmniej tak u mnie wyszło. Kruche ciacho po raz pierwszy wyszło mi idealnie cienkie, zawsze niefortunnie podrastało. Z przepisu jestem zadowolona i napewno jeszcze nie raz dołączę do weekendowej cukierni :)

 

Cytując Edysię:

"Składniki
na ciasto:
- 3 szklanki* mąki pszennej
- 6 żółtek
- 1,5 kostki margaryny
- 1 łyżeczka cukru pudru
- 7,5 g proszku do pieczenia (2,5 łyżeczki)

na wierzch:
- 75 dag truskawek
- 1 łyżka kakao

- 6 białek
- 1,5 szklanki drobnego cukru
- 3 łyżki mąki ziemniaczanej
- 1 łyżeczka soku z cytryny

Mąkę przesiekać z margaryną, następnie dodać żółtka, proszek do pieczenia i cukier puder. Zagnieść ciasto (jeśli jest zbyt lepiące, można jeszcze podsypać mąką). Gotowe ciasto podzielić na pół. Jedną część owinąć folią spożywczą i włożyć na godzinę do zamrażalnika, drugą wyłożyć natłuszczoną tortownicę o średnicy 28-30 cm, lub prostokątną blachę o wymiarach 36x23 cm.

Truskawki opłukać, osuszyć, usunąć szypułki. Pokroić na połówki i ułożyć na cieście przecięciem do dołu. Kakao wsypać do sitka i oprószyć truskawki.

Białka ubić na sztywną pianę ze szczyptą soli, wciąż ubijając wsypywać powoli cukier, a pod koniec mąkę ziemniaczaną i sok z cytryny.

Ciasto wyjęte z zamrażalnika podzielić na dwie równe części. Jedną zetrzeć na tarce o dużych oczkach na truskawki. Nałożyć pianę i na nią zetrzeć drugą część zamrożonego ciasta.

Wstawić do nagrzanego piekarnika i piec około godziny w 180ºC.

* 1 szklanka to u mnie 250 ml lub 135 g "

(Ja robiłam z 2/3 przepisu na nieco mniejszej prostokątnej blaszce)

 

Sezon Truskawkowy 2009

23:11, latagal
Link Komentarze (11) »
piątek, 12 czerwca 2009
Czekoladowo-orzechowo-dżemowa babka

 

Babka

Jak ta Pani powstała? No właśnie... siedziałam przed komputerem i nagle padło mnie olśnienie "upiekłabym coś!"
chcica, to chcica, więc zaraz otworzyłam wszystkie szufladki w mózgu i zabrałam się do zbierania produktów na "cokolwiek".

Trochę inna od babek olejowych, które robie zawsze bo mało oleju, bałam się że będzie zasucha, dodałam wody gazowanej, a w planach i tak miałam przełożenie dżemem.. no i wyszła super:)

 

Robiłam w małej rynience z połowy przepisu.

Składniki:

4 jajka

szklanka cukru

1,2 szklanki mąki

1,2 łyżeczki proszku do pieczenia

7 łyżek oleju

4 łyżki wody gazowanej

7 orzechów włoskich

150g-200g brzoskwiniowego lub morelowego dżemu/marmolady

pare łyżeczek kakao (sypałam aż ciasto uzyskało satysfakcjonujący mnie odcień)

kilka kropelek dowolnego aromatu (dałam śmietankowy, ale przy dodatku kakao, chyba jest niekonieczny)

 

Dodatkowo na wierzch:

trochę masła, trochę czekolady, 4 orzechy włoskie :)

 

Przygotowanie:

Jajka utrzeć z cukrem, dosypać cukier, mąkę, proszek do pieczenia, dalej ucierać.

Dodać olej, wodę, kakao, ewentualnie aromat. Pokruszyć drobno obrane orzechy, dodać do ciasta, wymieszać

Na wytłuszczoną i obsypaną bułką tartą blaszkę wylać ciasto.

Piec w temperaturze ok 170-180 stopni do suchego patyczka. (35-45 minut)

Gęsty dżem podgrzałam w garnuszku z 3 łyżkami wody, aby zmienił konsystencję.

Wystudzone ciasto, rozkrajamy wzdłuż i smarujemy dżemem/marmoladą, składamy i sklejamy.

Robimy polewę z masła i czekolady w kąpieli wodnej, robiłam na oko, dość mało masła, dzięki czemu polewa była bardzo gęsta, nie spłynęła i zaschnęła w ładną grubą chrupką skorupkę :) Polewamy ciasto, sypiemy na lepką polewę pokruszone orzeszki, czekamy aż zastygnie i gotowe!

Po paru godzinach ciasto "złapie" marmoladę, i będzie bardziej wilgotne, bo wcześniej faktycznie może być lekko suche.

Babka2

 

Uwaga- stosowanie się do moich rad i przepisów (które rzadko kiedy są sprawdzone) jest niebezpieczne, a więc... - robicie to na własną odpowiedzialność! :D


23:59, latagal
Link Komentarze (7) »
poniedziałek, 08 czerwca 2009
Witam :)

Cześć, nazywam się Agata i mam 16 lat.

Z zamiłowaniem wiercę się w kuchni, to coś piecząc, o gotując. Zwykle są to improwizacje, dażę sympatią kuchnie, ale niestety bez wzajemności, jednak mnie to nie zniechęca, może kiedyś mnie polubi :)

Nałogowo śledzę moje ulubione kulinarne blogi, które niedługo znajdą się w linkach, durszlaka, na który już się wepchałam. Choć nie wiem czy to tak wypada, od początku z moimi nieurodzajami :)

Po za tym, co jest dość istotne, wciąż jestem na diecie, gdyby nie to, zapewne piekłabym codziennie, choć i tak większość wypieków muszę roznosić po rodzinie i znajomych, bo domownicy.... jakoś tak, średnio przepadają za słodkimi wypiekami w przeciwieństwie do mnie :)

Pozdrawiam, Agata.

13:16, latagal
Link Komentarze (6) »


Sezon Truskawkowy 2009